Ten cytat sprzed kilku lat Niesiołowskiego jest tak dosadnie sformułowany , że aż muszę go tu umieścić:
Cytat:
“Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji – gdyby do takiej kiedykolwiek doszło – nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj.”
_________________ "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj" -Stefan Niesiołowski
Po debacie informatycznych analfabetów (jak Tusk i Boni żyjący w czasach Atari i Commodore) z internautami:
Prace nad rejestrem zostaną zamrożone ogłosił premier Tusk, do czasu porozumienia pomiędzy rządem a przedstawicielami społeczeństwa internautów. Ustawa w części hazardowej będzie biegła możliwie szybko, jednak kwestia Rejestru Stron Niedozwolonych będzie “wyjęta” z tej ustawy, również stron hazardowych póki co nie obejmie.
mówiłem że trzeba być PISem żeby swoje własne okazje nie tylko tracić ale oddawać rywalom (PO)...
Cytat:
Gdyby w najbliższą niedzielę odbyły się wybory do Sejmu, Platforma Obywatelska zdobyłaby 57 proc. głosów – wynika z sondażu przeprowadzonego przez TNS OBOP
Polacy kochają cenzurę, inwigilację, socjotechnikę, państwo POlicyjne....
_________________ "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj" -Stefan Niesiołowski
"Były prezydent jako dożywotni senator i dożywotnie państwowe uposażenie dla każdego byłego premiera. Fakty dotarły do gotowego już projektu Platformy Obywatelskiej, która chce zmienić konstytucję i ustawy z nią związanej - nie rezygnując jednak z hasła "silny premier, słaby prezydent". Byli szefowie rządów dostawaliby miesięcznie tyle, co obecny premier. Każda była głowa państwa miałaby wejść do Senatu z senacką pensją - chyba, że się nie zgodzi. Zmianami zajmie się komisja konstytucyjna, która w Sejmie powstanie w marcu".
Zmiany w konstytucji według poje..w. Jak by to przeszło to się pochlastać idzie.
_________________ To jest maraton a nie sprint. Czasem trzeba się zatrzymać, by później pobiec szybciej. Nie wygrasz dziś - jutro też jest dzień. Na zakłady przeznacz tyle ile możesz przegrać bez żadnych konsekwencji.
Przez kilka miesięcy były zapowiedzi, że Platforma „już wkrótce” przedstawi projekt zmian w Konstytucji RP. Przesuwano terminy prezentacji nowego „produktu” PO, bo sztab ekspertów chciał ponoć perfekcyjnie dopracować wszystkie szczegóły doniosłych zmian. Na konferencji prasowej Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny 12 lutego okazało się, że góra urodziła mysz. Wielka reforma konstytucyjna w wydaniu PO to zaledwie kilka punktów zmian, i to w sprawach wcale nie najważniejszych.
To, co w propozycjach PO wydaje się rozsądne, nie jest zresztą całkiem oryginalne, ponieważ – choć liderzy Platformy nie chcą tego przyznać – jest skopiowane z projektu Konstytucji IV RP, ogłoszonego przez Prawo i Sprawiedliwość najpierw w roku 2005, a ostatnio, po pewnych uzupełnieniach, 15 stycznia br. Niektórzy dziennikarze od kilku dni reklamują jako główny pomysł PO… zapewnienie miejsca w Senacie byłym prezydentom wybranym w powszechnych wyborach do Senatu, ale przecież Prawo i Sprawiedliwość proponuje to w swoim projekcie od pięciu lat. To samo dotyczy zmniejszenia liczby posłów i senatorów, choć Platforma próbuje w tym punkcie „przelicytować” PiS, proponując np. redukcję Sejmu większą o 60 krzeseł, co zakrawa na czysty populizm. Trudno też nie nazwać populizmem mechanicznego „cięcia po krzesłach”, któremu nie towarzyszy to, co jest w projekcie PiS: racjonalizacja procesu ustawodawczego.
Konkrety nienawiązujące do projektu PiS, o których mówił dziś premier, to np. osłabienie weta prezydenckiego (do jego odrzucenia ma wystarczyć bezwzględna większość głosów w Sejmie) i zapisanie w ustawie zasadniczej, że Trybunał Konstytucyjny musi rozpatrzyć wniosek Prezydenta o zbadanie ustawy przed jej podpisaniem w nieprzekraczalnym terminie 3 miesięcy. Tylko po co w ogóle weto ustawodawcze, jeżeli jego odrzucenie ma być igraszką? I po co opowiadanie, jak bardzo Platforma szanuje Trybunał, jeśli w rzeczywistości uważa, że zasiadają w nim krnąbrne dzieci, które trzeba dyscyplinować terminami?
Na konferencji 12 lutego padła też mglista zapowiedź wprowadzenia do Konstytucji RP tzw. rozdziału europejskiego, czyli przepisów regulujących polskie członkostwo w Unii Europejskiej pod rządami Traktatu z Lizbony. Od miesiąca każdy może się zapoznać z treścią takiego rozdziału w projekcie Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej, jesienią 2009 r., PiS wniósł do laski marszałkowskiej projekt odpowiedniej ustawy, choć to nie jest obowiązkiem opozycji. Na konferencji Tuska i Schetyny 12 lutego okazało się, że rządząca Platforma dziś już także myśli o takich przepisach. Ale ich projektu jeszcze nie ma, tylko… „ma mieć”; opracuje go – oczywiście „już wkrótce” – marszałek Komorowski z ekspertami. Rządy i partie rządzące w innych państwach członkowskich UE doprowadziły do wprowadzenia w życie takich przepisów, zanim zaczął obowiązywać Traktat. A w Polsce, jak widać, od jego podpisania w Lizbonie 13 grudnia 2007 r. do dziś rząd i posłowie Platformy nie dokonali w tej sprawie jeszcze niczego, jeśli nie liczyć prymitywnego wyszydzania propozycji Prezydenta i opozycji. Ten fakt mówi najwięcej o powadze i kompetencji, z jaką partia Donalda Tuska ponoć podchodzi do spraw ustrojowych.
_________________ "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj" -Stefan Niesiołowski
"Wyczyść wszystkich naszych" tak do Jarosława Urbaniaka mówił przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła. Nie zorientował się, że mikrofon był włączony.
Tu nie ma nawet czego komentować.Ten naród jest ślepy i p....y.Dziennikarze(ogromna większość) nabrali wody w usta i udają, że nic nie słyszeli.W końcu to też naród.Ten kraj naprawdę źle skończy.Klęska. Wydaje mi się, że ludzie nie chcą słyszeć takich rzeczy i dalej wmawiają sobie, że donek z kolesiami zbudują im Irlandie.Marzyciele...
_________________ "By żyło się lepiej... ." Kolesiom oczywiście.
gdyby inna partia tak powiedziała jak Sekuła, nie tylko PIS, to by była afera na każdej stacji TVN na czerwonych paskach, a tak to nic nie mówią, jest super więc o co wam chodzi.... sondaże PO nadal rosną najmocniej w TVN widać, że nie są obiektywni, TVP i Polsat to chociaż pokazali pare razy w dziennikach wpadke PO, ale w TVN to ani razu nie widziałem.
Donek juz nie chce irlandii, bo ją przegoniliśmy (to prawda, ich gospodarka od 2 lat leci na łeb na szyje a nasza jedyna w góre regularnie od lat nawet w kryzysie), w irlandii za pare lat znowu będą owce w centrum stolicy wchodzić tak jak 20 lat temu, to taki żałosny kraj że słoma zawsze im z butów wystawała.
najmocniej w TVN widać, że nie są obiektywni, TVP i Polsat to chociaż pokazali pare razy w dziennikach wpadke PO
Pokazali parę razy,coś tam przebąkneli i cisza.Nikt jakoś specjalnie tego nie komentuje.W normalnym kraju to dziennikarze do czegoś takiego przyczepili by się jak rzep psiego ogona i dłuuugo by sie o tym mówiło, a ci kolesie długo musieli by sie z tego tłumaczyć.No ale dla naszych dziennikarzyn ważniejsze jest to jak tam dokopać np.Kaczyńskim albo komuś innemu byleby nie był z po.
_________________ "By żyło się lepiej... ." Kolesiom oczywiście.
Właśnie dlatego wywali Kamińskiego z CBA, żeby móc kryć swoich, jawna kpina ... ostrzegać gościa o swoim przyjeździe, chyba dlatego, żeby zdążył zrobić kawe funkcjonariuszom :
CBA ostrzegło Rosoła, że złoży mu wizytę
Pół godziny przed pojawieniem się w mieszkaniu Marcina Rosoła, byłego doradcy Mirosława Drzewieckiego, CBA dało mu znać, że wybiera się do niego na przeszukanie. Jak twierdzi "Wprost", dwa tygodnie temu funkcjonariusze biura zadzwonili do Rosoła i zapowiedzieli swoją wizytę.
Według tygodnika CBA zjawiło się u Rosoła i zażądało wydania komputerów i pendrive'ów. "Mogło dojść do ujawnienia planu czynności śledczych, objętych tajemnicą. To tak jakby wysłać świadkowi pytania przed przesłuchaniem. Jeśli coś takiego miało miejsce, to jest to dziwne" - uważa były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzej Barcikowski.
Jak przypomina "Wprost", dwa dni po tym zdarzeniu rzecznik CBA Jacek Dobrzyński mówił, że przeszukanie nie było konieczne, bo Rosół dobrowolnie wydał sprzęt. Tygodnik dowiedział się jednak, że około 7:00 rano były doradca ministra sportu odebrał od funkcjonariuszy telefon. Pytali, czy jest w domu, zapowiadając swoją wizytę.
"Pan Marcin Rosół nie przebywał w miejscu stałego zameldowania. Dlatego też funkcjonariusze CBA telefonicznie ustalili miejsce jego pobytu. Oczywiste jest, że nie uprzedzali go o formie, a tym bardziej o celu wizyty" - twierdzi Jacek Dobrzyński. Według "Wprost" było jednak inaczej.
"Przerażony Rosół spytał, czy idą go aresztować oraz czy ma szykować szczoteczkę do zębów i żegnać się z żoną i córeczką, która urodziła mu się trzy miesiące temu. Funkcjonariusz odpowiedział, że nie i że dostanie tylko postanowienie prokuratury o żądaniu wydania rzeczy. Kiedy przyjechali, Rosół odebrał postanowienie i dobrowolnie wydał dwa komputery i pendrive'y Na koniec zaparzył jeszcze funkcjonariuszom kawę" - relacjonuje tygodnik.
Według informacji "Wprost", z wizytą u Marcina Rosoła byli starzy funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, służący jeszcze od czasów Mariusza Kamińskiego.
Przed sejmową komisją śledczą Mirosław Drzewiecki przekonywał, że nie pomagał w interesach Ryszardowi Sobiesiakowi. Jednak z podsłuchów CBA wynika coś innego. Były minister sportu służył biznesmenowi pomocą "na telefon". Podobnie jak Zbigniew Chlebowski.
"Rzeczpospolita" publikuje analizę materiałów CBA, sporządzonej dla prokuratury we Wrocławiu. prowadzi ona śledztwo w sprawie budowy wyciągu w Zieleńcu przez Ryszarda Sobiesiaka. Z podsłuchanych rozmów wynika, że to dzięki interwencji Mirosława Drzewieckiego biznesmen zdobył w ekspresowym tempie dokumenty umożliwiające budowę.
Z kolei były szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski wspierał Sobiesiaka w awanturze z leśnikami, gdy ten wyciął pół hektara lasu bez pozwoleń. Chlebowski przekonal ich, by potraktowali Sobiesiaka ulgowo - wynika pośrednio ze stenogramu publikowanego przez "Rzeczpospolitą".
Według CBA w sprawie inwestycji w Zieleńcu Sobiesiak usiłował skontaktować się także z wicepremierem Grzegorzem Schetyną, ale polityk zwyczajnie go zbył.
Oto fragment stenogramu rozmowy Chlebowskiego z Sobiesiakiem z 17 listopada 2008 roku:
"Sobiesiak: Powiedz mi tylko jeszcze jedno. Ty masz gdzieś tam w tych…, w tych… Lasy to nie są wasze rejony? Szefostwo lasów?
Chlebowski: Bardzo dobrze znam te Generalne Lasy. Przecież to wtedy, co tam chciałeś… Chłopaki ci obiecują, a ja później muszę szybko załatwiać…
Sobiesiak: Ha ha ha! [...] Rozumiem, że ty jak tu byś był i mógłbyś [niezrozumiale] pogadać dwa słowa z tym naszym we Wrocławiu, to nie byłoby problemu?
Chlebowski: Nie, żadnego"
Oto fragment stenogramu rozmowy Sobiesiaka z Drzewieckim z 22 września 2008 roku:
"Drzewiecki: Tak?
Sobiesiak: Dzień dobry, dalej zajęci? Sobiesiak się kłania.
Drzewiecki: Cześć Rysia.
Sobiesiak: A cześć, panie ministrze. No to kurdemol ja już myślałem, że ty już kurna nie chcesz… to nie chcesz mi tu pomóc… nie zrobię tego wyciągu na zimę, no…
Drzewiecki: Proszę?
Sobiesiak: No nie zrobię tego wyciągu na zimę jak k...!
Drzewiecki: Słuchaj, już będę dzwonił, zaraz się dowiem, bo teraz przejeżdżam z jednego miejsca do drugiego.
Sobiesiak: Bo ja chciałem tam już, wiesz…
Drzewiecki: Zaraz zadzwonię i oddzwonię do ciebie".
Rząd Donalda Tuska rezygnuje z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych - poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Kontrowersyjny zapis na strony internetowe miał się pojawić w projekcie ustawy o bezpieczeństwie w sieci.
Przedstawiona propozycja to efekt debaty premiera z internautami, która odbyła się na początku lutego.
Mirosław Drzewiecki musiał być zachwycony pracą Marcina Rosoła. Jeden z bohaterów afery hazardowej, który dopiero co zeznawał przed komisją, dostał od byłego ministra kilkadziesiąt tysięcy złotych. W nagrodę. Jak długo pracował w resorcie sportu? Rok i trzy miesiące.
Marcin Rosół zarabiał 6,5 tys. zł brutto miesięcznie. Ale - jak pisze "Rzeczpospolita" - dostawał od swojego szefa również duże nagrody. Co kwartał wynosiły one nawet po ok. 13 tys. zł. W 2008 r. za półroczną pracę zainkasował 23 500 zł. W 2009 r. za dziewięć miesięcy pracy Rosół dostał dodatkowo 36 500 zł.
Ostatnią nagrodę otrzymał 28 września 2009 r., dwa dni przed ujawnieniem przez "Rzeczpospolitą" stenogramów z podsłuchów posła PO Zbigniewa Chlebowskiego, króla branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka i Drzewieckiego. Tydzień później Drzewiecki podał się do dymisji. Rosół odszedł razem z nim.
31-letni Marcin Rosół, absolwent politologii, działacz PO, był w Ministerstwie Sportu i Turystyki szefem gabinetu politycznego Mirosława Drzewieckiego od 1 lipca 2008 r. do 5 października 2009 r.
... CBA mogłoby monitorować działalność internetowych firm bukmacherskich poprzez zażądanie choćby wyciągów z ich kont" - tłumaczy w dokumencie funkcjonariusz. Dodaje, że takie działanie pozwoliłoby zachować zainteresowanie CBA w tajemnicy, a uzyskane dokumenty przydałyby się do Specjalnej Operacji Wywiadowczej o kryptonimie KUPON. To pierwszy tego rodzaju sygnał o tym, że CBA prowadziło jakieś tajne działania wokół firm bukmacherskich.
W połowie marca 2010 roku telewizje TVN i TVN24 wyemitują półtoragodzinny film dokumentalny dziennikarza TVN Tomasza Sekielskiego - "Władcy marionetek", który opowiada o tym jak.. politycy mamią Polaków.
Niespełnione obietnice polityków, ofiary systemu, kulisy kampanii wyborczych. Tomasz Sekielski, współprowadzący program
"Teraz my!" tym razem wcielił się w rolę dziennikarza śledczego i autora filmu dokumentalnego "Władcy marionetek".
Dziennikarz przed milionami Polaków odkryje mechanizmy władzy. Widzowie przekonają się między innymi, że słowa w polityce nie znaczą. Politycy przed telewizyjnymi kamerami bądź radiowymi mikrofonami opowiadają bzdury. Manipulują Polakami tylko dlatego, by zdobyć poparcie.
"Władcy marionetek" pokaże informacyjna telewizja
TVN24 (w niedzielę, 14 marca 2010 roku o godzinie 11.40) oraz Telewizja TVN (w poniedziałek, 15 marca o godzinie 22.35).
Według PIS-u w 2020 roku kilka milionów Polaków będzie stać na wakacjowanie się w ciepłych krajach Już sobie wyobrażam Kaczyńskiego w skompych stringach na plaży
_________________ To jest maraton a nie sprint. Czasem trzeba się zatrzymać, by później pobiec szybciej. Nie wygrasz dziś - jutro też jest dzień. Na zakłady przeznacz tyle ile możesz przegrać bez żadnych konsekwencji.
Rząd Donalda Tuska oszukał polskich internautów. Znów będzie gorąco na linii polscy internauci kontra rządzący. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, cenzura polskiego Internetu wchodzi tylnymi drzwiami.
Wiceminister finansów Jacek Kapica chce regulacji prawnych, które pozwolą podległym mu służbom blokować witryny
internetowe - dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna.
Ministerstwo już przygotowuje stosowne zmiany, by cenzura internetu, mimo zapewnień Premiera Donalda Tuska, stała się w Polsce faktem.
źródło: media2.pl
Tak jak mówiłem, PO nadal chce cenzury i totalnej inwigilacji internetu z jedyną słuszną stroną Platforma.org.... tylko, że po reakcji jaką dostali w ryj od ludzi teraz robią to po cichu i tylnymi drzwiami bez rozgłosu.
Polecam dziś o 22-35 na TVN "Władcy marionetek", program nie tylko o podobnych obiecankach kłamliwego tuska.
Tuż po wyborach prezydenckich Lech Wałęsa powiedział w programie telewizyjnym , że ta kadencja Lecha Kaczyńskiego nie zostanie dokończona i sugerował jej zakończenie przez śmierć L.Kaczyńskiego...
Istny dramat. Do tej pory jakoś to do mnie nie dociera. Nie potrafię tego ogarnąć.
Jedno z najgorszych, o ile nie najgorsze, wydarzenie w powojennej historii Polski. Katyń to naprawdę przeklęte miejsce.
Brak słów...
Z całym szacunkiem bo o zmarłych się źle nie mówi ale moim zdaniem to już lekka przesada żeby Kaczyńskiego wraz z małżonką pochować na Wawelu.
_________________ To jest maraton a nie sprint. Czasem trzeba się zatrzymać, by później pobiec szybciej. Nie wygrasz dziś - jutro też jest dzień. Na zakłady przeznacz tyle ile możesz przegrać bez żadnych konsekwencji.
to głupi wymysł Dziwisza, nawet może nie zgodzić się na to rodzina
poza tym Kaczyńscy nie mają prawie nic wspólnego z Krakowem, oboje najbardziej są związani z Warszawą i Gdańskiem (np. prezydent w Gdańsku około 20 lat był wykładowcą, mieszkał, pracował, działał z Wałęsą)
mają 2 domy, w Sopocie i Warszawie
ten pomysł z Krakowem jest absurdalny i chory, to tak jakby Niemca pochować na Litwie, też bez związku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach